Chrno Crusade

Chrno Crusade opiera się na pomyśle nieszczególnie oryginalnym, ale dającym spory potencjał. Co powiedzielibyście na pakt diabła z… zakonnicą? I to zakonnicą niezupełnie standardową, bo młodą, pyskatą i będącą w stanie zniszczyć wszystko, co ma nieszczęście znaleźć się w jej zasięgu – z samochodami na czele. W dodatku całkiem niebrzydką, co skutecznie podkreśla habit z rozcięciami niemal do bioder – wyraźny bonus dla męskiej części widowni. Obrazu dopełnia nieodłączna giwera, co wcale nie jest takie dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że siostra Rosette należy do jednostki zajmującej się walką z panoszącymi się w Nowym Jorku siłami Ciemności. Korzysta przy tym z najnowszych wynalazków klasztornego technika­‑geniusza, przy których tradycyjna woda święcona jest archaicznym przeżytkiem. Bohaterka wraz ze swoim asystentem Chrno (nie pytajcie, dlaczego nie Chrono, chyba ktoś usiłował być oryginalny) zamieszana zostaje w serię wydarzeń obracających się wokół szczególnie uzdolnionych dzieci­‑wybrańców, których moc stanowi przedmiot zainteresowania potężnego diabła Aiona i jego popleczników. Młodziutka zakonnica ma przy tym bardzo osobiste powody, aby udaremnić plany sił Mroku – w rękach Aiona znajduje się bowiem jej ukochany brat…

 

Gatunek: 
Czas: 
Miejsce: 
Pierwowzór: 
Rok wydania: 
2003
Czas trwania: 
24x24min
Komentowanie dostępne wyłącznie dla zalogowanych osób.

Komentarze (8)

0 0

Są takie historie na końcu których sobie powiemy "dobrze, że tego nie porzuciłem". Bo anime oglądałem ponad dwa lata, i dopiero jak nastąpił wstęp do ostatniego wątku, oglądałem z wypiekami na twarzy, a zakończenie wylało u mnie więcej łez niż jak którykolwiek odcinek Violet Evergarden, ale to zapewne dlatego, że w końcowym aspekcie polubiłem postacie. Niestety to co jest najgorsze w tej serii, to dość słaby humor, szczególnie z początku serii, a i później gdy miał nieco rozładować napięcie a w zasadzie był w nieodpowiednim czasie. Groteska w tym anime nie działa, wręcz zaburza odbiór. Widać też jak klimat serii się zmienia. Z lekkiego, a nawet dość infantylnego, lekkie "girl and guns" które kreuje się raczej jako "patrzcie mamy seksi zakonnicę z gnatami, która jest średnio opanowana i walczy z demonami na z nawiązaniem do chrześcijaństwa..." ale z czasem seria zaczęła stawiać na to, że główna bohaterka jest jednak osobą o poczuciu sprawiedliwości i chce uratować brata z dość mocnym nastawieniem na mroczną historie. Co zresztą można zauważyć przez muzykę. Opening nie jest ciężki, za to sama muzyka tła jest dość mroczna. Tło bohaterki Rosette początkowo jest mylące i nie wiem jak uznać to. Porywcza i oczywiście seksi, nie raz krnąbrna i działająca po swojemu, zawsze radosna, a do tego twarda . Jednak im dalej seria postępuje tym bardziej się okazuje że jej radość to tylko pozory. Jest gotowa do największych poświęceń dla tych na których jej zależy. Mimo, że nie raz byłą nieposłuszna i działa na własną rękę, stawia innych ponad siebie. Co tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że całe swoje brzemię niesie sama i nie chce tego pokazać innym. Jak to mówią "nie raz najbardziej uśmiechnięta osoba w gronie innych, cierpi najbardziej w samotności" Trudno tu mówić jednak o jakimś postępie charakteru, raczej z czasem poznajemy prawdziwe obliczę Rosette. Szczególnie na samym końcu gdy już więcej udźwignąć nie mogła, była pokazana jako kruchy człowiek paradoksalnie sprawiło, że wydała mi się jeszcze silniejszą osobą. I to właśnie to co ona przeżywa, czy jej się uda poświęcając dosłownie wszystko sprawiało, że wstrzymywałem a nie porzucałem tej serii. Z innymi bohaterami, już nie było aż tak dobrze. Są barwni, ale przez długi czas brakuje im jakiejkolwiek głębi a co najgorsze, wydają się być totalnie płascy... Tytułowy Chrno przez większość czasu na początku w konfrontacji z Rosette miał słabą osobowość, w prawdzie w przeciwieństwie do niej był bardzo opanowany. Podobnie jak Rosette na końcu było najlepiej. Satella było podobnie, zaczęła jako typowa bogata laska walcząca z demonami na własną rękę, z czasem dostaliśmy bardzo udany wątek o jej siostrze i czemu to robi. Którego zwieńczenie nie kończy się typowo. Azmaria również jak w przypadku Rosette stara się być cały czas uśmiechnięta mimo tego co przeżyła. Anime ma też pewien aspekt z który rzadko się spotykam otóż bohaterowie się starają, poświęcają wszystko, a na końcu.. nikomu się nic nie udało. Rosette uratowała brata, ale on już i tak stracił wspomnienia. Resztki swego czasu spędziła z Chrno, który nosił w sobie brzemię tego, że to przez niego się tyle wycierpiała i straciła całe swoje życie. Nawet nie wiadomo, czy nie została potępiona... Bardzo mnie wzruszył ich wspólny koniec. Satella z początkowego życia dla zemsty, pod koniec zaczęła poszukiwać siostry, a na końcu nie udało jej się przeciągnąć jej z powrotem do niej. I zginęła. I jedynie Azmaria która przeżyła wiele okropieństw jako wybranka na końcu odnalazła spokój. ... Ogólnie to mógłbym o tej głównej czwórce powiedzieć znacznie więcej. Inni bohaterowie choć mają dość przemyślany dizajin to ich osobowości były raczej standardowe. Główny zły jest napisany całkiem sprawnie, podobał mi się jego dizain. A co z klimatem? Już było trochę zabójczych zakonnic, ale to dzieje się nie w Japonii, nawet nie w teraźniejszości, tylko w USA w latach 20-tych, co już nadaje ciekawego klimaciku który nie tylko bazuje na ubiorze i starych samochodach, ale ma swoje faktyczne odwzorowanie historyczne podobały mi się, szczególnie dlatego, że nie były tak dosadne. A nawiązania do chrześcijaństwa nie są pozbawione błędów, ale odcinek świąteczny trochę oderwany od narracji, ale był najbliżej tzw."magii świąt" jaki widziałem. Klima moim zdaniem seria posiada. Fabularnie, no cóż, początkowo jest dość kiepsko, potem niewiele lepiej... a potem jest super! I jak średnio pamiętam co się tam działo, tak ostatnią historie i to zakończenie będę pamiętał długo. Animacja trochę się zestarzała, ale daje rade w scenach akcji. Muzyka jest świetna. Opening i ending mi się bardzo podobały. Co do elementów chrześcijańskich, jak ktoś jest super-wierzący to niech się nie chwyta. Fanserwis w postaci seksi zakonnic to tylko mniejszy problem, do tego podejście do symboliki może obrazić twojego księdza, szczególnie mowa tu o np.Stygmatach. Do tego jest nawiązanie nawet do Jana Pawła II czy tajemnic fatimskich. Moim zdaniem autorzy nigdzie nie obrazili chrześcijaństwa, nie było wyszydzania, a jakiekolwiek teorie bohaterów były traktowane jako pojedyncze twierdzenia. Jak to ocenić? Początek, i środek to takie 5-7/10, lekkie show z lekkim humorem które mogłoby być czymś więcej, potem (14 odcinek który był najzabawniejszy) to anime urasta w moich oczach od 8 po 10 na zakończenie, czyli było tym "czymś więcej". Ostatecznie za całokształt dam 8/10. Mimo tej ciepłej grafiki jaka tu jest przedstawiającą serie, zawsze jak będę widział te postacie przypomnę sobie to, jak można poświęcić w życiu wszystko, a w zamian dostać rozpacz którego ukoić może ktoś inny. A zło, nawet jak wydaje się być pokonane, zawsze wraca. Polecam serie wytrwałym.

0 0

ryczałam na końcu oglądając to parę lat temu. cieszę się że jeszcze są odcinki to obejrzę jeszcze raz. :) kochałam wtedy to anime!

mnie to anime w paru momentach śmieszyło

0 0

Anime świetne a zakończenie bardzo dobre :) :-)

anime MEGA przepiękne! poryczałam się na końcu <3 jedno z najlepszych!! kocham polecam!

"(nie pytajcie, dlaczego nie Chrono, chyba ktoś usiłował być oryginalny)" Właśnie miałem pytać ;D

Opis w Comic Sans? co się dzieje?

@kotkowski

Taka czcionka została ustawiona.

Wystąpił błąd spróbuj ponownie później.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą oceniać komentarze.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą oceniać anime.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodać anime do ulubionych.

Komentarz może być edytowany tylko jeden raz.

Czy na pewno chcesz usunąć komentarz?