Tengen Toppa Gurren Lagann

Akcja Tengen Toppa Gurren Lagann rozgrywa się w fikcyjnej przyszłości, gdzie ludzie zostali zmuszeni do życia pod ziemią w małych izolowanych społecznościach. Te “wioski” nie mają żadnego kontaktu z powierzchnią oraz z innymi wioskami. Z powodu dużych zniszczeń powodowanych przez częste trzęsienia ziemi, wioski zmuszone są do ekspansji w głąb ziemi – osoby wyznaczone do tych zadań są zwane “kopaczami”. Wioska Jiha jest domem Simona, czternastoletniego kopacza, osieroconego po tragicznej śmierci jego rodziców w trakcie jednego z trzęsień ziemi. Doceniony przez przywódcę wioski jako najlepszy kopacz, lecz odrzucony przez rówieśników, odkrywa pod ziemią specjalny klucz przypominający świder oraz zostaje “zarekrutowany” przez ekscentrycznego kolegę o imieniu Kamina do jego grupy zwanej “Brygadą Gurren”. Kamina marzy o wydostaniu się na powierzchnię, którą odwiedził w dzieciństwie razem z ojcem, lecz musiał wrócić, gdyż był za słaby by tam przetrwać.

 

Miejsce: 
Inne: 
Widownia: 
Rok wydania: 
2007
Czas trwania: 
27x24 min
Komentowanie dostępne wyłącznie dla zalogowanych osób.

Komentarze (9)

0 0

No i obejrzałem Gurren Lagann. Nie jestem za seriami mechami, jestem z tej grupy co przejechała się na takich seriach w których roboty transformowały się nieskończoność a limity zawsze się kończyły po krzyku. Dlatego też dwa razy się zastanowię jak mam siadać do mechów. A to... było SUPER! Kilka razy już główni bohaterowie tej serii mignęli mi przed oczami (głównie Yoko ale i Simon) to postanowiłem to obejrzeć. Ponieważ ciężko opisać to anime jako całość to ocenie je z podziałem na trzy części, "czas Kaminy", "czas Simona" i "czas dorosłego Simona". Dużo pisałem więc jak ktoś nie chce to niech nie czyta. "Czas Kaminy": Samemu początkowi raczej się przyglądałem ale gdy przybył rzeczony gammen do podziemnej wioski wraz z Yoko to anime zacząłem wchłaniać jak ulubione chipsy. Poraził mnie klimat, świetny, świat niczym z Mad Maxa, budowanie ruchu oporu prawie od zera i walka z wszechpotężnym wrogiem... w tym anime było to tak uderzajacę, chyba tylko w Wolfensteinie: New Order odczułem podobną pojedyńczość wobec mnogości i monopolu wroga. Pierwsza część anime poraziła mnie niesamowitym klimatem w który się łatwo wczułem i patrzyłem, jak sobie dadzą radę w tejże beznadziejności. Podobało mi się też to, że wyśmiano i wytknięto palcami takie dość typowe zagrania z rożnych mechowym serii, jak "połączenie", humor też mnie rozwalał, nie jakiś super wyszukany ale potrafił naładować w odpowiednim momencie. Fabuła może i dziecinna ale bardzo sensowna i spójna, nie ma nie potrzebnych wstawek, które służą jako "zapchaj-dziura" lub "autor ma pomysł ale nie wiadomo gdzie go wcisnąć". Widać jak postępują osobowości bohaterów. Simon w ten części nie raz zchodzi na dalszy plan, Kamina stara się go pchnąć naprzód ale przez to Simon stał się od niego uzależniony. Kamina to w dużej mierze pozer, ale robi to w taki pozytywny sposób, że inni aż sami zaczynają wierzyć mimo bezsensu. Irytowałby, ale nie chowa się za plecami innych za co go szanuje. Jego siła leży w zagrzaniu ludzi aby brnęli naprzód. Yoko rzuca się w oczy jako żywy fanserwis, ale nie poprzestaje na tym, daje rade jako wsparcie i atak, a także ma ostry charakter to nie jest panna do ratowania której główną umiejętnością jest dbanie o głównego bohatera i gotowanie mu. "Czas Kaminy" kończy się już w 8 odcinku wraz z jego śmiercią, co można było przewidzieć, po tym na trochę anime wstrzymałem. Początek mi się podobał najbardziej, za to dam nawet 10/10. "Czas Simona": Wtedy anime stało się bardziej stałe, z ruchu oporu zrobił się już konkretny oddział partyzancki. Mniej było komedii a początkowa depresja Simona i zimna Yoko trochę obniżyły mój zapał do oglądania. Było to potrzebne ale można było zrobić to lepiej. Klimat wciąż jest świetny, choć już nie ma takiego monopolu wroga. Walki stały się większe i mocniejsze, było też lepiej dostrzegalne jako Simon się zmienia, praktycznie w każdym odcinku było widać jak zaczyna wierzyć w siebie, swoją siłę i staje się dojrzalszy i odważniejszy. Yoko zeszła na dalszy plan a jej zachowanie wobec Simona woła o pomstę do nieba i dała miejsce Nia'i, która jak na postać dochodzącą dość późno ale staje się naprawdę ważną postacią. Pod względem wyglądu postacie nie zmieniły się, wprawdzie dodano parę nowych, które miałem wrażanie wyszły z jakiegoś starego beta-creatora charakterów. Ta część była też biedniej zrobiona od części graficznej, nie raz było widać jak animacja nie wyrabia, mniej komedii ale mimo to było więcej akcji i było bardziej efekciarsko. "Czas Simona" kończy się na 15 odcinku wraz z pokonaniem króla spirala i zdobyciem stolicy zwierzoludzi. Za ten dałbym 8/10. "Czas dorosłego Simona": Pierwsze co mnie poraziło to brak klimatu z pierwszych dwóch części. Seria zrobiła się na taką typową mechową historią. Choć od strony technicznej jest genialnie, animacja świetna, a walka... w żadnej historii, nie tylko anime, ale i filmów, parodii nie było tak potężnej rozróby jak tu, Thanos ze swoimi kamykami byłby co jak pierdnięcie przy supernowej! Trzeba przyznać, ostateczne starcia było na iście GIGANTYCZNĄ skale. Wprawdzie nie było tak super jak z pokonaniem króla Spirala, sama wielkość to nie wszystko. Ta część, okazuje się też doroślejszą. Bohaterowie nie rzucają się na wszystko jak banda dzieciaków, a niektórzy postępują tak, jak ci których krytykowali tak jak Rossiu (ta historia szła do bólu standardowo jak na shounen, nie wiem jak główny bohater może się za coś takiego nie mścić.) Antyspirale byli za to za bardzo przerysowani. Ta część mi się najmniej podobała, bohaterowie już nie postępują, brakuje klimatu, na siłę wpychana dramaturgia, komedia... ani razu jej nie poczułem. Tu już mniej, takie standardowe 6/10. I tu co nieco o tym co mi się w tej nie podobało: Romanse są na zasadzie "Romeo i Juliia", wszystkie główny historie miłosne są do bólu nieszczęśliwe! Yoko dwa razy całuje jakiegoś chłopaka, tylko po to by ten zginą, to samo z Simonem. W drugiej części już tylko szli na stolice, cały czas w tej blaszanej fortecy. A w trzeciej części robi się typowo, "ktoś atakuje, a ten najlepszy z nimi walczy, potem tam coś wybucha "bunt", główny bohater wraca do łask a potem im więcej się drze tym lepszy jest jego robot..." i mniej więcej od zniknięcia Yoko do jej pojawiania, to anime mi się średnio podobało. Serii też zdarzyło się zrobić to... co sama na początku wytykała... Nie kupuje przesadzonego patetyzmu. Tak jak nagle Kittan+Yoko, to już wiedziałem, że to się źle skończy, ginie jedna postać za drugą. Śmierć Kaminy była gorzka i mnie naprawdę uderzyła, a tu, pozwolę sobie zacytować recenzenta Call of Duty: AW "jak co chwila rzuca się w twarz bomba atomową to po pewnym czasie, nie robi to już wrażenia", takie sceny robią wrażanie jak są odpowiednią dawkowane, a nie wystrzeliwane jak z miniguna. Już nie wspominając o śmierci Nia'i. Bohaterkę bardzo polubiłem, ale przez ten cały natłok, już mnie to nie uderzyło. Rozumiem, że trzecia część była dojrzalsza, sama historia opowiadała o dojrzewaniu, co świetnie było widać w pierwszej i drugiej części ale w trzeciej... to nie tak, że dojrzałość to głównie ścieranie się z cierpieniem i "masz z siebie dawać i tak nic nie dostaniesz" bo potem mamy zgraje dużych dzieci które nie chcą dorosnąć "bo po co? Aby cierpieć?" Wkurzyło mnie też na końcu, jak Simon przybrał szaty Kaminy. Mimo, że cały czas powtarzano, jak nim nie jest. No niestety, samo anime pokazuje, że należy iść naprzód, przebijać się dalej, pokonywać przeszkody i nigdy się nie poddawać... a na końcu po pokonaniu antyspirali bohaterowie się poddali, "niech się dzieje wola nieba". Nie chce uwierzyć, że nie mogli jakoś przenieść świadomości Nia'i do czegoś innego itp. Nie kupuje tego, że Simon z takim duchem walki i szukaniu najlepszego rozwiązania poprostu rzuca to wszytko i siada na tyłku jak gościu po 40-tce bez ambicji i marzeń, bez perspektyw na lepsze jutro... Ostateczna walka była wielka, aczkolwiek przesadzono z wielkością starcia. Ale to jak żegnamy postacie, już odejście Simona było bolesne, a to, co się dzieje po 20 latach, że został samotnym pustelnikiem i Yoko której uśmiech jest raczej wymuszony... poczułem się oszukany, ze postacie z które przez całe anime szły naprzód, tak poprostu odpuszczają. Można dojść do wniosku, że "po co się starać". Naprawdę bardzo dużo zawarto w tych 27 odcinkach. Historia o dorastaniu, walce o swoje, przebijaniu się wyżej, nie udawać kogoś... Mechy są zrobione z pomysłem, to nie jest armia klonów które różnią się kolorem. Morałów jest co nie miara. Simon jest napisany genialnie, od zera do bohatera. Przekonywująca przemiana, widać jak dojrzewa, widoczny wpływ wydarzeń na niego. Z każdego odcinka można by wyciągnąć co się z nim dzieje. Da się z nim łatwo utożsamić, choć podczas swojej depresji, trochę irytuje postać świetnie napisana z jedną z lepszych drug bohatera jakie widziałem, za to przekonywujące od zera do bohatera ma u mnie 10/10. Kamina, był świetny. Szybko zdominował anime. Yoko, do końca nie trafiłem jej rozgryźć. Z jednej strony szalona, z drugiej opanowana. Nia może i trochę głupkowata, ale nawet dawała radę, szkoda że w trzeciej części została tak potraktowana. Postacie i walki są przerysowane, każda postać ma swój niepowtarzalny dizaij i łatwo je zapamiętać. Akcje bywają przerysowane. Opening i ending świetne, oraz muzyka tła dawała rade na 100%. animacja czasami była brzydka, szczególnie gdy postacie się wykrzywiały a nie tylko statecznie stały. Historia przemyślana od początku do końca, spójna i bez nie potrzebnych wtrąceń. A co do pisanego w komentarzach YokoxSimon, nic by z tego nie było. Autor próbował ale nie zaiskrzyło. Yoko traktowała Simona jak dzieciaka lub co najwyżej młodszego brata. A pojawienie się Nia, już całkowicie przekreśliło ich romans. Dam serii 8/10 i do ulubionych, trzeci akt a szczególnie zakończenie, to już nie to samo. Za dużo się rozpisałem, choć mógłbym pisać więcej, seria, a szczególnie dwie pierwsze części, mnie kupiła i na długo nie opuści mojej głowy.

0 0

Pamiątkowy Komentarz 20.02.19

0 0

Nie przepadam za Anime z gatunku "Mechy" ale po obejrzeniu muszę stwierdzić, iż to jest naprawdę produkcja godna polecenia.

Bardzo fajne anime, dużo akcji, ale i tak Najlepszy jest koniec dam 10/10 Mecha który ma wysokość galaktyki xD po prostu zbyt OP x) simon sayz wherz the booty?

0 1

Fajne

0 0

Anime jest świetne dawno nie oglądałem coś tak ciekawego , dużo walk chociaż nie przepadam za Mecha to jakoś mi to nie przeszkadzało do tego super braterska więź Simona i Kaminy . Po obejrzeniu czułem jednak jakiś niedosyt czego tutaj brakowało a tak to mogę każdemu polecić te anime ; ) 9,5/10

1 0

Zajebista seria. Jaka maniaczka shounenów i ckliwch gadek typu nie podajmy sie, razem możemy wszystko, wierz w siebie itp z czystym sumieniem ten mech trafia u mnie wysoko na półkę. Roboty, walki, cycki, świetne postacie umilają czas. Dla mnie 10/10

1 0

Wnioski: -Cycki zawsze są fajne, - Lubię rude, - Niezależnie od wieku roboty piorące się po mordach sprawiają frajdę, - Simon i Kamina chyba mają nasze korzenie :P Jumać wielkie roboty... Polskie podejście :P Za humor i cycki Yoko 11/10 :D

0 0

Just GR8

Wystąpił błąd spróbuj ponownie później.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą oceniać komentarze.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą oceniać anime.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodać anime do ulubionych.

Komentarz może być edytowany tylko jeden raz.

Czy na pewno chcesz usunąć komentarz?